poniedziałek, 4 lutego 2013

No przecież się nie poddam - luty!

Styczeń był średni. Owszem, nie zapomniałam do końca o moich postanowieniach noworocznych, ale pominęłam kilka z nich :P

No i pobłażałam sobie - to trzeba przyznać. Z jednej strony jestem cholernie ambitna, chciałabym robić tysiąc rzeczy na raz, a z drugiej - szybko odpuszczam. Paradoks, nie? Jak mi coś nie idzie wystarczająco dobrze, zostawiam to w oczekiwaniu na większą motywację i zaczynam robić coś innego.

Ale mamy nowy miesiąc, który dla mnie zaczął się w zasadzie dziś (miałam wyjęty z życia weekend przez zjazd na studiach podyplomowych) i NOWĄ MOTYWACJĘ.
O yessss! :) Ale (zapewne chwilowa) motywacja to nie wszystko, trzeba działać. Postanawiam w lutym skupić się na kilku sprawach. Spróbuję nie dążyć do całkowitego perfekcjonizmu i bycia idealną w absolutnie każdej dziedzinie mojego życia - to i tak mi nie wyjdzie, będę sfrustrowana itd.

Działam z tabelkami! Miałam takie tabelki w grudniu i przyznam, że było nawet spoko, działały na mnie motywująco. Codziennie odznaczałam wykonane zadania i bardzo się starałam stawiać jak najmniej minusów ;]
A zatem moje codzienne zadania na luty są następujące:


  • zająć się licencjatem 30 minut 
  • czytać przed snem
  • ćwiczyć (tu akurat 3 razy w tygodniu, a nie codziennie)
  • jeść białkową kolację
  • pić Miksturę Oczyszczającą
  • ok 22 chodzić pod prysznic i przeznaczać 40 min na pielęgnację

Oczywiście nie oznacza to, że to są moje jedyne zaplanowane zajęcia na ten miesiąc, ale właśnie na tych zadaniach zamierzam się skupić i wykonywać je regularnie. Myślę, że pójdzie mi świetnie! ;)

7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję!!!! Liczę, że będzie dobrze ;]

      Usuń
  2. Pić Miksturę Oczyszczającą ? Zaintrygowałaś mnie ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też nowość i eksperyment ;] Ale tak dużo dobrego słyszałam o tej Miksturze, że nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała!

      Usuń
  3. Powodzenia w realizacji planów! :)
    Trzymam kciuki zwłaszcza za 30 minut dziennie z licencjatem, ja bym chciała chociaż raz na tydzień poświęcić tyle czasu na magisterkę. Kompletnie się nie mogę za nią zabrać. Powodzenia raz jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam traumatyczne wspomnienia związane z pisaniem magisterki... Nie chcę żeby moje męczarnie się powtórzyły! Wiem z jaką łatwością odkłada się takie rzeczy na potem, ale to nie jest dobre :/

      Usuń
    2. No właśnie z licencjatami jakoś nie miałam problemu, a teraz DRAMAT. No ale jak trzeba to trzeba! Trzymam kciuki i za Ciebie i za siebie! :P

      Usuń