środa, 5 czerwca 2013

Gdy nie idzie pisanie magisterki... Krótki poradnik dla leniucha

Na studiach najbardziej nienawidzę pisania prac. Lubię się uczyć, pisać prace semestralne też mogę, ale już dyplomowych nie znoszę. Trzy lata temu męczyłam się z licencjatem - wybrałam sobie bardzo ambitny temat, literaturę miałam w większości po białorusku i nie było to zbyt miłe. W ubiegłym roku pisałam magisterkę - to już był istny horror. Przekładałam to pisanie ciągle na później i koniec końców napisałam całą pracę w ok 2 tygodnie. Teraz piszę kolejny licencjat i pracę na studiach podyplomowych. Dużo się nie zmieniło, jest czerwiec a ja jeszcze nie skończyłam żadnej z tych prac, ale tym razem jestem spokojna, wiem, że sobie poradzę i nie powoduje tu już u mnie takiej frustracji.

Jeśli chodzi o rady w sprawie pisania prac dyplomowych, to powinnam napisać: nie zostawiaj wszystkiego na ostatnią chwilę, pisz systematycznie chociażby po kilka stron (i to się sprawdza, napisałam w ten sposób połowę licencjatu w tym roku). No ale mamy czerwiec i na takie rady już za późno... Poniżej kilka krótkich wskazówek od leniucha dla innych leniuchów :P

Jak szybko i bezboleśnie napisać pracę dyplomową?

  • miej szczegółowy plan działania na każdy dzień, i co ważne: pisz ten plan wieczorem poprzedniego dnia, potem wstajesz rano i nie zastanawiasz się przez kilka godzin jakim wątkiem by się tu zająć, po prostu siadasz i piszesz, robisz przerwę o ustalonej wcześniej godzinie i znów piszesz, wykreślasz z listy to co już ogarnąłeś i idziesz dalej
  • rób burzę mózgów i notuj wszystkie pomysły - jeśli przypomni ci się w trakcie pisania, że do pierwszego rozdziału mógłbyś jeszcze coś dodać, lub że z jakiejś książki możesz jeszcze skorzystać, to od razu to zanotuj i potem uzupełnij swoją pracę o te treści, zawsze to kilka stron do przodu :) rób też wieczorem burzę mózgów - co mogę jeszcze dopisać żeby było więcej stron?  :P 
  • spróbuj zastosować zasadę Pomodoro, u mnie wygląda to tak: 30 minut skupienia i pisania, 10 minut przerwy (i wtedy totalne oderwanie od pisania, żadnego myślenia o tym), po kilku takich cyklach (minimum czterech) - godzina zasłużonej przerwy
  • jeśli ciężko ci w ogóle rozpocząć pisanie pomyśl, że spróbujesz pisać tylko przez 10 minut (na pewno po 10 minutach będziesz pisać dalej!) i nie odkładaj rozpoczęcia pisania na żadną konkretną godzinę, po prostu wstajesz rano, ubierasz się jak do wyjścia na miasto, jesz śniadanie i bez zbędnego rozmyślania (o matko... muszę to znowu pisać, jak mi się nie chce...) włączasz kompa i zaczynasz! wiem z doświadczenia, że takie zabieranie się do pracy może potrwać nawet cały dzień...
  • nie traktuj swojej magisterki jak wyjątkowo odkrywczego dzieła życia, na to już za późno raczej... po prostu napisz to i miej z głowy
  • pisz od samego rana, małe są szanse, że po południu po całym dniu nicnierobienia nagle spłynie na ciebie wena (wyjątkiem są oczywiście pracujące nocą sowy)
Generalnie, moim zdaniem, im mniej myślimy o samym pisaniu (czyli: jakie to ciężkie, nudne, jak mi się nie chce, ile jeszcze...), tym lepiej. Trzeba po prostu napisać swoje i mieć spokój :)

Pewnie część z Was pomyśli, że jestem jakąś ignorantką, bo praca dyplomowa ma być zwieńczeniem tego, czego nauczyliśmy się w czasie kilku lat studiów, a nie stworzonymi na szybko odtwórczymi wypocinami. To jest oczywiście racja. Uważam, że wszelkie prace powinny mieć albo wymiar praktyczny albo coś odkrywać. Tylko, że nie każdy potrafi/chce/lubi pisać takie prace. Ewentualnie niektórzy z różnych powodów nie mogą się skupić na tworzeniu porządnych magisterek lub są skrajnymi leniuchami. 

Mam nadzieję, że te kilka wskazówek, nawet jeśli Wam nie pomoże, to chociaż doda nieco otuchy podczas pisania Waszych prac :) 

4 komentarze:

  1. "Tylko, że nie każdy potrafi/chce/lubi pisać takie prace."
    Au. I naprawdę sądzisz, że tacy studenci zasługują na tytł magistra? Jeżeli mają przy tym dobre oceny, to wszystko okej, po prostu nie radzą sobie z pisaniem elaboratów - nic strasznego się nie dzieje. Ale jeśli ktoś jedzie na trójkach w trzecim terminie i jeszcze nie jest w stanie urodzić pracy dyplomowej, to będąc promotorem takiej pracy, nie dopuściłabym jej do obrony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Ja jestem przykładem osoby, która ma trudności (głównie motywacyjne) w pisaniu dłuższych prac naukowych, choć średnią mam 5.0 i ogólnie lubię się uczyć. Co do drugiej sytuacji, to uważam, że nie każdy musi mieć tytuł magistra, również będąc promotorem nie zaakceptowałabym pracy poniżej pewnego poziomu.

      Usuń
  2. Moim sposobem jest napisanie jednego zdania, nawet najbardziej bezsensownego każdego dnia. O dziwo kiedy kartka zaczyna robić sie pełna- pisanie pracy idzie szybciej, my wpadamy w określony rytm i nie wiadomo kiedy -kończymy. W pracy robię tak samo. Nic nie skończysz w jeden dzień, a pisanie raportu przez 15 minut każdego dnia przynosi lepsze korzyści niż siedzenie nad tym po godzinach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisanie nigdy nie było moją mocną stroną. Dlatego szczerzę mówiąc od początku wiedziałam, że będę potrzebować pomocy. Nie mówiac już o motywacji i jakimkolwiek natchnieniu. Skorzystałam ze strony pracedyplomowe.edu.pl i tam znalazłam kilka całkiem przydatnych rzeczy. Szczerzę polecam.

    OdpowiedzUsuń