niedziela, 30 listopada 2014

Blog a konsumpcjonizm. Bloger czy copywriter?

Czytam naprawdę wiele blogów. Jestem bardziej czytelniczką blogów niż blogerką ;) Zaglądam do mojej listy na Bloglovin praktycznie codziennie. Rzadko kiedy komentuję wpisy, ale czytelniczką jestem wierną, przywiązuję się do niektórych blogów. 

Ostatnio stwierdziłam, że muszę to ograniczyć. Za każdym razem po godzinie spędzonej na czytaniu blogów mam w głowie nową listę rzeczy, które koniecznie muszę kupić, jak mogłam dotąd bez nich żyć.

I nawet nie mówię w tym momencie o nachalnych reklamach, po prostu na moich ulubionych blogach publikowane są listy ulubieńców tygodnia czy miesiąca, a składają się one głównie z rzeczy materialnych, fajnych gadżetów, kosmetyków, ubrań, które ja też chciałabym mieć! 

Nie jest to wina autorów blogów, to ja chłonę treść, oglądam przepiękne zdjęcia, chcę kupić styl życia, który mi obiecują. Muszę się ogarnąć! W rzeczywistości nie potrzebuję ani jednej z tych rzeczy, na widok których tak bardzo świecą mi się oczy. 

Ciekawe tylko dlaczego tak wiele artykułów w sieci kręci się wokół rzeczy. Ciągle polecamy sobie rzeczy. Wolałabym by polecano mi coś niematerialnego równie często, np. pomysł na spędzenie miłego wieczoru, pomysł na udoskonalenie swojego życia, dobrą książkę (treść, nie piękne wydanie). Chyba muszę przeorganizować moją listę blogów na Bloglovin, czytam nie to, co bym chciała najbardziej. 

Sprawa wygląda jeszcze nie tak źle, jeśli autorzy sami od siebie coś polecają a nie dlatego, że im ktoś za to zapłacił. To się da wyczuć. (znów: przeorganizować listę blogów, które czytam!). Nagle na pięciu blogach widzę post o wystroju wnętrz z linkami do odpowiedniego sklepu. Nagle kilku blogerów pisze, że nie może się obejść bez czekoladowych paluszków danej firmy. Nagle wszyscy używają żelazka tefal. Albo powstają oddzielne posty na dany temat, albo te rzeczy są reklamowane gdzieś tam przy okazji w ulubieńcach. Albo współprace i recenzje produktów, które z tematyką bloga nie mają nic wspólnego... 

Czy to jest bloger czy copywriter?


Ja rozumiem, że na blogach ludzie zarabiają, wcale im tego nie zazdroszczę, nie dlatego to piszę, ale błagam.... czytelnicy nie są idiotami! 


5 komentarzy:

  1. Miałam zupełnie takie same odczucia względem blogów urodowych. Nawet sama takiego prowadziłam, ale po czasie zaczęłam czuć, że to wszystko wypacza sens temu w co wierzę i co chcę w życiu osiągnąć. Przyszły takie czasy, że celem mojego dnia było zrobienie zdjęć i omawianie, kupowanie, testowanie i polecanie produktów, które gromadziły się po całym domu, wypadały z szafek i dawały mi finansowo po tyłku. Czuję się teraz o wiele lżej gdy mogę pisać o rozwoju ;) A blogi urodowe, mimo, że z dobrymi intencjami, są najlepszą reklamą dla koncernów kosmetycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei miałam czas zaczytania w blogach urodowych. Do tej pory zużywam (lub co jakiś czas wyrzucam jeśli się przeterminowały) kosmetyki kupione w tym czasie. Wyglądało to tak, jakbym wierzyła, że samo kupienie polecanego kremu wpłynie mega korzystnie na moją urodę... heh... Blogi są naprawdę najlepszą reklamą...

      Usuń
    2. Może nie czytam, ale oglądam różne pod względem tematycznym kanały na youtube. Są tam i porady jak być lepiej zorganizowanym, jak podtrzymać motywację do dzialania, ugotować pyszne ciasto, ciekawa ksiażka warta uwagi czy ubiór który ktoś uważa za warty podzielenia się itp. Nigdy jakoś nie czułam presji by od razu coś kupić, mieć, zaadaptować. Kieruję się poszukiwaniem inspiracji, poszerzenia horyzontów, a nie automatycznym "połykaniem" wszystkiego jak leci tylko dlatego, ze ktoś coś poleca. Bardzo łatwo poddajesz się konsumpcjonizmowi i poradom innych, zamiast zastanowić się po co właściwie zaglądasz na te strony.
      Blogów jest sporo, też o innych sprawach, wystarczy poszukać, wprowadzać zmiany, poświecić chwile na zastanowienie na ile coś ci jest przydatne.

      Usuń
    3. Olka, masz rację, łatwo poddaję się konsumpcjonizmowi. Dlatego z dniem dzisiejszym zaczynam robić porządki na liście blogów, które czytam.

      Usuń
  2. podoba mi się Twój manifest, mam podobne odczucia.kampania z czekoladowymi paluszkami była żenujące, skutecznie zniechęciła mnie do kilku blogów

    OdpowiedzUsuń