niedziela, 25 maja 2014

Jak mi idzie wczesne wstawanie?

Ponad miesiąc temu, sfrustrowana z powodu braku czasu, postanowiłam, że będę wstawać codziennie o 6 rano i nadrabiać, co się da.


pinterest.com

Jak to wyglądało w praktyce?
Otóż, przez pierwszy tydzień faktycznie wstawałam dość wcześnie, może nie punktualnie o 6:00, ale o 6:20 byłam już na nogach. Potem początkowy zapał znacznie osłabł i było już kiepsko. Okazało się, że możliwość porannego czytania książki i leniwe śniadanie nie są wystarczającymi powodami aby opuścić moje ukochane łóżeczko – wstawałam o 7:00. Zresztą, wstając o 7:00 i tak mam wystarczająco dużo czasu żeby w spokoju zjeść i napić się kawy, umyć włosy, zrobić makijaż, więc tym bardziej nie chciało mi się podnosić z łóżka o 6:00.
Następnie zaczęłam wstawać o 6:30 – to był swego rodzaju kompromis. I wstawałam o tej godzinie przez kilka ostatnich tygodni, nawet wtedy gdy w Krakowie non-stop lał deszcz i pogoda była wyjątkowo senno-depresyjna.



Od kilku dni za to mamy upały. I właśnie dzięki nim wstaję przed szóstą, przed pierwszym budzikiem. Powód jest banalny – właśnie wcześnie rano słońce świeci mi prosto w twarz gdy leżę w łóżku. Zwyczajnie nie da się wytrzymać.
W związku z tym, myślę że teraz czekają mnie naprawdę efektywne poranki J

Mam zamiar ogarniać mieszkanie, czytać, gotować i robić perfekcyjne makijaże do pracy ;] 

5 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za to poranne wstawanie :)
    W moim przypadku nie sprawdziło się ani trochę, bo uznałem, że życie jest tak złożone, że czasami nawet nie warto wstawać o tej samej porze, ale warto było spróbować i zobaczyć "z czym to się je"

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem nie warto - to fakt :) Ale jednocześnie jeśli to jest sposób na to być mieć więcej czasu - to warto!

      Usuń
  2. Ja tez planuję się przedstawić, ale idzie ciężko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lekko nie jest, wiem.... ;] Powodzenia!

      Usuń
  3. Jak były te upały, to też budziłam się przed 6, i wcale nie koniecznie dla tego, że słońce świeciło mi po oczach. (pomimo łóżka pod oknem, mam twarz tak, że świeci dopiero po 10 ;)) ale dlatego, że było mi strasznie gorącą i byłam prawie cała mokra. Więc wstawałam, brałam prysznic, czułam się jak nowo narodzona i robiłam wszystko co powinnam zrobić później ;)

    OdpowiedzUsuń