Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organizacja czasu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Organizacja czasu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 listopada 2014

Powrót do organizacji! Czyli wreszcie działam dokładnie tak, jak lubię :)

Przygotowania do ślubu w ciągu ostatnich kilku miesięcy prawie całkowicie wypełniały mój wolny czas (a nawet część czasu pracy). Opłaciło się, ponieważ ślub i wesele były dla mnie naprawdę cudowne i dziś nie żałuję ani jednej minuty poświęconej na ich organizację. Ale, jak już wiecie, wiele razy miałam dość i nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie będzie "po" i będę miała czas na inne sprawy. 

Od ponad miesiąca jesteśmy już "po" :) 
Od razu dodam, że zbyt wiele się w naszym związku nie zmieniło :) Nie wiem dlaczego, ale absolutnie każdy nas o to pyta! 

Nagle czasu zrobiło się odrobinę więcej. Oczywiście to nie tak, że wcześniej ja każdego dnia spędzałam całe godziny na myśleniu o ślubie! Po prostu moje myśli zajmują teraz inne rzeczy, staram się dobrze organizować swój czas wolny, tak, żeby jak najmniej go tracić na bezczynność lub zastanawianie się co dalej. 

Oto, czym się zajmuję od miesiąca:
     Zapisałam się na kurs angielskiego. Doszłam do wniosku, że nie dam rady zebrać się w domu do poświęcenia 3 godzin tygodniowo na naukę angielskiego, nie miałabym też możliwości porozmawiać i posłuchać native speakera. Chodzę na kurs angielskiego biznesowego. W pracy radzę sobie z angielskim w tym momencie, ale chcę dostać awans i wówczas zdecydowanie przyda mi się lepsza znajomość tego języka. 

     Skupiam się na pracy (bardziej niż wcześniej). Bardzo chcę dostać awans w przyszłym roku (ewentualnie gdyby to nie wyszło, to zmienię pracę). Na moim obecnym stanowisku już się zbyt wiele nie nauczę, choć cały czas się bardzo staram i robię więcej niż się ode mnie wymaga. Jednocześnie mam na razie nieco za mało wiedzy żeby pracować na wyższym stanowisku... Ale oprócz dawania z siebie 100% w pracy, bardzo się pilnuję żeby o tej pracy nie myśleć w czasie wolnym. Niestety to mi się zdarza coraz częściej. A naprawdę moi przełożeni nie wymagają ode mnie takiego poświęcenia... Ostatnio ustaliłam sobie zakaz sprawdzania służbowej skrzynki pocztowej w czasie wolnym...

     Zainspirowania kilkoma blogami, stworzyłam swój własny organizer :) Do końca roku mam zamiar testować różne jego warianty, żeby od nowego roku ruszyć do działania z idealnym organizerem. Powiem Wam, że on naprawdę działa! Dzięki korzystaniu z organizera jestem bardziej zdyscyplinowana i niesamowicie mnie to cieszy. Jestem zadaniowcem, mam w moim planerze rozpisane zadania dotyczące nauki, czytania, ćwiczeń, urody, dbania o dom - odhaczanie kolejnych wykonanych zadań jest bardzo motywujące. Myślę, że za jakiś czas napiszę więcej o moim organizerze, bo póki co sprawdza się świetnie. 

     Dbam o siebie! W dużej mierze dzięki zadaniom rozpisanym w organizerze udaje mi się regularnie ćwiczyć, pić dużo wody, zajmować się pielęgnacją ciała częściej niż dotąd itd. Ćwiczę 2 razy w tygodniu, kolejne 2 razy wysiadam z tramwaju kilka przystanków wcześniej i resztę drogi pokonuję piechotą. Staram się również zdrowo odżywiać. Nie odchudzam się już (pomimo sporej nadwagi), lecz przestawiam się na zdrowe odżywianie. Chcę aby utrata wagi była tylko skutkiem ubocznym zdrowego stylu życia. Oczywiście ta zmiana dotyczy również mojego męża, który na szczęście jest otwarty na wszelkie eksperymenty kulinarne :) Planuję na przyszły rok wielki projekt, którego celem będzie całkowite pozbycie się niezdrowych potraw z naszego jadłospisu. Obecnie małymi krokami zmieniam nasze niektóre nawyki żywieniowe. 

     Próbuję lepiej zorganizować dbanie o dom. Chcę aby zawsze było w nim czysto i ładnie. Nie jest to proste z wielu różnych powodów (chociażby dlatego, że ciągle okładam sprzątanie na później, ponieważ nasze mieszkanie jest stare, niezbyt ładne i nawet po gruntownych porządkach nie zachwyca :/). Pracuję nad lepszym planem sprzątania i dbania o dom... 
Kolejną rzeczą, która nie do końca mi na razie wychodzi jest stworzenie idealnej garderoby. To jest dla mnie ekstremalnie trudne! Ubieram się nieciekawie, co tu dużo kryć. Ale też szkoda mi kasy na fajniejsze ubrania... Nie potrafię też znaleźć nic fajnego w ciucholandach... Ta garderoba to będzie dla mnie duże wyzwanie, ale bardzo chcę wyglądać dobrze i jakoś będę musiała sobie z tym poradzić!


Opisane wyżej punkty to tylko część tego, czym się obecnie zajmuję. Ale wyszedł mi tak długi post, że na tym zakończę. Spodziewajcie się za jakiś czas drugiej części tego wpisu!

P.S. Powoli obmyślam postanowienia noworoczne :) Wiem, że dla kogoś to może być głupie i infantylne, ale uwielbiam to robić! :)






niedziela, 13 kwietnia 2014

Nowe wiosenne wyzywanie

Nie mam czasu.
Poważnie. 

http://weheartit.com/

Sporo się u mnie dzieje ostatnio, nawrzucałam w mój kalendarz dużo różnych obowiązków, powoli nadrabiam moją bezproduktywną zimę. Niestety doba nadal ma 24 godziny, z czego 7 przesypiam, a 9 spędzam w pracy i na dojazdach do pracy. Resztę czasu staram się zagospodarować najlepiej jak się da, ale coś kosztem czegoś…
Najprościej było mi odłożyć obowiązki domowe. I po miesiącu takiego odkładania (kiedy to sprzątałam tylko w soboty i to bardzo pobieżnie) widać to jak na dłoni. Moje mieszkanie nie wygląda zbyt dobrze, nie jest brudne, ale panuje w nim chaos, rzeczy przestały trafiać na swoje miejsce.
Planowałam duże wiosenne porządki, a tymczasem do tej pory umyłam tylko 1 okno. Wkurza mnie to!
Oprócz tego, bardzo brakuje mi chwili spokoju, refleksji. Ciągle coś się dzieje. A ja chcę sobie na spokojnie pomyśleć siedząc w moim bujanym fotelu, z kubkiem kawy w dłoni.
W związku z powyższym, dziś rano wymyśliłam, że od jutra codziennie (co najmniej przez miesiąc) będę wstawać najpóźniej o 6 rano (teraz wstaję zwykle o 7).
Dzięki temu zyskam codziennie godzinę czasu na małe kroczki w stronę uporządkowania mojej przestrzeni oraz relaks w ciszy i spokoju.
Co prawda, ostatnio wstaję z wielkim trudem, więc nie obiecuję sobie, że będę o 6 na nogach każdego dnia bez wyjątku. Ale z drugiej strony, uważam że to jest naprawdę świetny pomysł i już zaczynam sobie wyobrażać te moje poranki J
Ktoś się przyłącza?

Polecam Wam nastawianie tylko jednego budzika i wstanie z łóżka (oraz jak najszybsze pościelenie łóżka) od razu po tym jak ten budzik zadzwoni. Przedłużanie momentu wstawania („jeszcze 5 minut…”). to najczęstsza przyczyna mojego porannego stresu i wszelkich spóźnień. 

czwartek, 22 sierpnia 2013

Na pewno jest pozytywnie! :)

Witajcie! 
Cisza na moim blogu nie do końca mi odpowiada, ale skupiam się ostatnio na działaniu, a nie pisaniu o tym :) Zauważyłam bowiem coś niepokojącego w tym wszystkim, otóż poświęcałam więcej czasu planowaniu niż realizacji tych planów. Co chwilę miałam jakieś nowe pomysły na projekty, które oczywiście musiałam zaplanować, plany zmieniały się tak często, że pozostawały zupełnie niezrealizowane. 

Obecnie skupiam się na kilku ważnych dla mnie sprawach:

  • szukam nowej pracy
  • daję jednak z siebie jak najwięcej w obecnej pracy
  • odchudzam się
  • oszczędzam pieniądze
  • rozkręcam mój związek 
Oprócz tego bawię się w postcrossing, czytam zaległe książki (obecnie "Sto lat samotności" ;)), pracuję jako swoja własna stylistka. 

O każdej z tych spraw chciałoby się coś napisać :) Najlepiej, o dziwo, wychodzi mi odchudzanie :D Najgorzej, niestety, poszukiwanie nowej pracy. 

Na ten moment chciałabym się z Wami podzielić niezmiernie ważną dla mnie zmianą, która powolutku następuje w mojej psychice. Chodzi mianowicie o pewność siebie i poczucie atrakcyjności. Przez ostatnie lata były mi one zupełnie obce. Teraz, bardzo nieśmiało, ale jednak coraz częściej myślę o sobie dobrze. Dotyczy to mojego wyglądu. Powoli dociera do mnie, że jestem (na swój sposób :P) atrakcyjna. 
Oglądam ostatnio dużo zdjęć kobiet z podobną do mojej wagą i widzę, że mój kompleks nr 1 - czyli nadwaga - nieco słabnie. Bo przecież mogę wyglądać dobrze nawet z obecną wagą! Mogę się sobie podobać! Mogę o siebie zadbać i się rozpieszczać! Mogę i powinnam czuć się kobieco! 
Intensywnie pracuję teraz nad skompletowaniem (choćby w myślach) idealnej dla mnie garderoby, określeniem mojego stylu, nie chcę wyglądać nijako, bo wiem, że mogę wyglądać dobrze. 
Jeśli zechcecie, spróbuję napisać więcej na ten temat, ale ciężko mi ubrać w słowa to, co się teraz dzieje w mojej głowie. Na pewno jest pozytywnie! :)

środa, 5 czerwca 2013

Zmiany, zmiany!!! Niech się wreszcie skończą te studia!

Jestem z powrotem na moim zaniedbanym, biednym blogu ;) Obecnie dzieje się tyle w moim życiu, że praktycznie nie mam czasu na relaksowanie się przed komputerem i pisanie bloga. A wcześniej miałam kilkutygodniowy okres stagnacji, mnóstwo nauki, nerwowy okres w pracy i zupełnie nie myślałam o jakimkolwiek rozwoju osobistym. 

Przyszłam dzisiaj donieść o zmianach jakie zaszły u mnie i o tych, które mam w planach. I obiecuję, że będzie tu po długiej przerwie więcej o rozwoju osobistym! Ale od początku

życie osobiste
Mój chłopak mi się oświadczył! Jestem bardzo bardzo szczęśliwa, chociaż ani nie oczekiwałam takiej deklaracji ani tym bardziej się jej nie spodziewałam. Dumnie noszę przepiękny pierścionek (trafił w mój gust idealnie, aż dziwne, bo jestem bardzo wybredna :)). Czeka nas jeszcze poinformowanie o tym moich rodziców i to jest mega stresujące... 

studia
Oczywiście mój wspaniały rok większość egzaminów zdecydował się pisać przed sesją, no i teraz jest mi bardzo ciężko zdążyć ze wszystkim. Poza tym, został mi jeszcze do napisania ostatni rozdział licencjatu i cała praca (sic!) na podyplomówce. Może jestem szalona, ale zamierzam się obronić i na dziennych i na podyplomowych studiach w pierwszej połowie lipca. Tak więc wyścig z czasem trwa.

praca
Pracę trzeba zmienić! Ale to żadna nowość, bankowość mnie nie kręci, wynagrodzenie jest niskie, a poza tym już mi się bardzo znudziła ta praca. Właśnie najgorsza jest rutyna, dzień w dzień to samo... Zgłaszam się na wszystkie dostępne szkolenia, biorę każde dodatkowe zlecenie i szkolę nowe osoby, byle tylko nie zajmować się każdego dnia tym samym. Czas najwyższy zacząć przeglądać ogłoszenia i zmienić tę pracę.

rozwój osobisty
Zaniedbany, w zasadzie to cofam się a nie rozwijam. Ale nie ma spiny, za kilka tygodni (jak tylko uporam się ze studiami) moje życie stanie się ciekawsze, jestem tego pewna. I zacznę robić wiele ciekawych rzeczy, już niedługo...

zdrowie, uroda
Wreszcie zmieniłam lekarza ginekologa, a poza tym jestem umówiona na wizytę u dietetyka. Najwyższy czas. Oprócz tego, nadal zdecydowanie za mało czasu poświęcam dbaniu o wygląd, ale to też się zmieni za kilka tygodni (musi!). Sytuację ratuje tylko moje cotygodniowe (a ostatnio nawet częstsze) domowe SPA :) 

rozrywka, relaks
Też za kilka tygodni... Ale już w niedzielę będzie kino, a za tydzień wesele znajomych. Wesela nie są może super relaksujące, ale przynajmniej spotkamy się z niewidzianymi dawno przyjaciółmi i znajomymi. 


Jak widać, z niecierpliwością czekam na zakończenie studiów. Podobno mam niby za nimi potem zatęsknić, ale jakoś tego nie widzę :P Mam wiele planów związanych z rozwojem osobistym, ale zaczekam z nimi, bo teraz nie mogłabym się w pełni poświęcić żadnym ciekawym projektom z uwagi na totalny brak czasu. 
Będzie lepiej i ciekawiej, obiecuję! 
I oczywiście trzymam kciuki za wszystkich studentów! 

środa, 3 kwietnia 2013

Marzec vs kwiecień

W marcu "robiłam swoje", starałam się działać tak aby powolutku realizować moje postanowienia noworoczne. ALE marzec minął mi strasznie szybko i niestety nie do końca tak efektywnie jak zakładałam. Na uczelni co prawda się wyrabiam, licencjat dziubdziam powoli, ale ciągle coś przybywa. W pracy spędzam dużo czasu, itd... Niby wszystko ok, ale nie uczę się zupełnie angielskiego, bardzo mało ćwiczę i nie dbam o siebie wystarczająco. W sumie standard - coś tam robię, ale bez szału i bez większych zmian. 

W kwietniu zamierzam się skupić na odchudzaniu i podnoszeniu moich kwalifikacji w kontekście przyszłego poszukiwania nowej pracy. To są priorytety. 

Wezmę się wreszcie za ten angielski. Mam motywację do nauki po ostatniej wizycie na targach pracy.  W zasadzie w każdej korporacji (choć ja wolałabym jednak nie pracować w korpo), która przedstawiała swoją ofertę można dostać pracę nie mając żadnego kierunkowego wykształcenia, doświadczenia, wystarczy tylko dobrze znać angielski. No właśnie... 

Oprócz tego, postanawiam nie używać wymówki pt. NIE MAM CZASU. Muszę po prostu lepiej organizować sobie ten czas i nie tracić go na pierdoły, chcę wcześniej wstawać oraz znów ograniczyć siedzenie przed komputerem. Dyscyplina przede wszystkim! :) 

Mam nadzieję, że w kwietniu uda mi się ruszyć tyłek na tyle żeby pod koniec miesiąca widzieć jakieś wymierne efekty mojej pracy, a nie tak jak teraz... 

czwartek, 21 marca 2013

Nie mam planów! Aż dziwnie... ;)

Dziwnie przychodzić tu bez kolejnych pomysłów na ulepszanie swojego życia czy zmuszanie się do roboty... (obowiązują tylko postanowienia noworoczne! ;))

Trochę chaosu się nazbierało teraz w moim życiu i muszę się teraz skupić na kilku sprawach tylko. Ogólnie, żadna nowość: mam za mało czasu. 

Mamy ciężki okres w pracy (bo przedświąteczny i to już od 2 tygodni), spędzam w pracy praktycznie każdą wolną godzinę, a w przyszłym tygodniu to chyba tam zamieszkam (będę miała ferie świąteczne na uczelni, więc całe dnie spędzę w pracy). No ale potrzebuję pieniędzy, więc nie ma co narzekać. Do tego muszę już oddawać co tydzień fragmenty licencjatu (póki co się wyrabiam) i zacząć coś robić z pracą na studiach podyplomowych (mam wybrać temat, napisać konspekt i zebrać materiały). Na uczelni mam też pierwsze kolokwia, eseje itp. Oprócz tego, odchudzam się (wreszcie!) i w związku z tym gotuję, ćwiczę itd. Doszły do tego sprzeczki z moim facetem (i mój tygodniowy foch - najdłuższy w mojej karierze). I naprawdę nie mam ochoty na żadne rozwojowe plany teraz... Mam nadzieję, że po Wielkanocy będę mogła trochę odetchnąć ;]

Na blogu poruszyłam ostatnio 2 kwestie: ograniczenie czas spędzanego przed kompem i palenie mojego chłopaka, wiem że powinnam to skomentować. 
A zatem: niestety nie jestem w stanie napisać ile czas każdego dnia spędzałam przed kopem, owszem, zapisywałam to przez kilka dni, ale na jakiś karteczkach i nie mam pojęcia gdzie mogą się teraz znajdować. Ale cel i tak został zrealizowany - zupełnie szczerze mogę przyznać, że o wiele mniej czasu tracę na siedzenie w necie. Bywają dni, że nie włączam nawet komputera. Jest nieźle. 
Co do palenia: jesteśmy w trakcie "mediacji" ;] Pierwsze rozmowy (bez moich wrzasków) za nami. Dziękuję za Wasze rady, bo dzięki nim ja z nim rozmawiam a nie krzyczę na niego. Nie wymagam, nie rozkazuję, mówię po prostu co mi się nie podoba i dlaczego. Widzę światełko w tunelu (ale to jeszcze nie koniec rozmów o tym), ale miał w tym też udział mój tygodniowy foch, myślę, że dało mu to do myślenia (bo ja często zapominam o jakiś tam sprzeczkach, ale tym razem jestem twarda ;)). Zobaczymy co dalej będzie. 

Czuję wiosnę i chciałabym jakiś zmian, takich radosnych i dających powera, ale na chwilę obecną jestem zbyt przytłoczona codziennymi obowiązkami żeby cokolwiek planować. Czy ktoś wie jak można sobie jeszcze bardziej wydłużyć dobę? Na czym mogłabym oszczędzić jeszcze trochę czasu - komputer ograniczam, telewizora nie mam, uczę się w tramwaju, coś jeszcze?

piątek, 26 października 2012

Zorganizuj się!

Ostatnie 2 tygodnie były dla mnie bardzo dziwne. Chaotyczne. Najpierw przygotowywałam się do obrony i odkładałam tłumaczenie tekstów na praktykę. Żeby mieć wymówkę, że nie miałam czasu tłumaczyć, wysprzątałam całe mieszkanie. W tym tygodniu była obrona, a potem już studia i praca. Oprócz tego, 3 razy zaspałam na zajęcia! Od dawna nie zdarzyło mi się zaspać, a wszystko przez to, że mój facet chodzi teraz do pracy na 6 rano. Zawsze się budzę kiedy on się zbiera, a potem zasypiam tak twardo, że wyłączam budzik przez sen i budzę się o 9 :/ Muszę to jakoś ogarnąć, bo minął pierwszy tydzień moich zajęć, a ja już mam nieobecności i zaległości. No i nie przetłumaczyłam nadal tekstów na praktykę. 
Nie mogę sobie pozwolić na takie wpadki, bo mam dużo obowiązków i żeby je wypełniać, wszystko musi działać jak w zegarku. 

Wprowadzam zatem plan naprawczy i kilka organizacyjnych eksperymentów:
(czas - do 1 listopada, potem zobaczymy, może coś pozmieniam)


  1. wstaję razem z moim chłopakiem, najpóźniej o 5.30, to jest chyba jedyny sposób żebym nie zasypiała na zajęcia i była wypoczęta, będę sobie czytać, przeglądać blogi, malować paznokcie, cokolwiek byle tylko nie spać
  2. przeczytać książkę o jedzeniu, odchudzaniu itp, kupiłam ją rok temu i odłożyłam na półkę po przeczytaniu połowy, w książce poświęcono wiele miejsca uciszaniu emocji jedzeniem i innym psychicznym czynnikom powodującym nadwagę, to chyba coś dla mnie...
  3. nie opuszczę ani jednych zajęć (to powinno być łatwe, bo mam je tylko do środy w najbliższym tygodniu)
  4. codziennie zrobię cokolwiek z praktyk, muszę poświęcić na nie chociaż pół godziny każdego dnia
  5. powracam do mojego planu pielęgnacji (albo go modyfikuję), bo znów zaczynam się zaniedbywać :/ 

Wierzę, że się uda, powyższe punkty nie są super wymagające, ale mają mnie przywołać do porządku, bo taka jestem rozlazła, że szok :/ 


środa, 17 października 2012

Kilka pomysłów na jeszcze lepszą organizację

Zarządzaniem czasem i organizacją własnego życia interesuję się od kilku miesięcy. Po prostu zaczął mnie wkurzać mój kompletny brak systematyczności oraz robienie wszystkiego dopiero gdy już naprawdę muszę. Przyznaję, że od tego czasu naprawdę sporo zmieniło się w moim życiu. Przede wszystkim przestałam być bałaganiarą, którą byłam od dziecka! Moi rodzice ciągle przecierają oczy ze zdumienia :) Oczywiście mam swoje wzloty i upadki... W kwestii wszelkich obowiązków domowo-towarzyskich jest już spoko, ale ciągle odkładam naukę na potem, i żeby to zmienić czeka mnie mnóstwo pracy... 

Poniżej przedstawiam Wam pewne patenty i nawyki, które wprowadziłam w życie i które naprawdę u mnie działają! Z wieloma na pewno się już spotkaliście, część pomysłów znalazłam w sieci, ale może ktoś się zainspiruje? :)


  1. spotkania ze znajomymi planuję z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem, oprócz tego, moi przyjaciele są poinformowani w jakie dni jestem niedostępna i wtedy nie kuszą mnie żadnymi wypadami 
  2. zapisuję absolutnie wszystko co mam do zrobienia i wszystkie pomysły, które mi przychodzą do głowy, zawsze w tym celu mam przy sobie notes
  3. kupiłam dużą tablicę korkową, na której mam kilka fajnych, inspirujących zdjęć, a także karteczki z różnymi informacjami, rozkład jazdy tramwaju, którym najczęściej podróżuję, listy, które czekają na wysłanie, rachunki do zapłacenia itp
  4. ostatnio przygotowałam listę ubiorów na każdy dzień tygodnia, mam na razie tylko 8 ciekawych zestawów, chcę dojść do 14
  5. raz w tygodniu poświęcam czas na prasowanie, prasuję tak długo jak mi się chce, ale robię to zawsze co tydzień, dzięki czemu nie zbiera mi się sterta ciuchów do prasowania "na kiedyś tam"
  6. planuję menu na cały tydzień (wisi na tablicy korkowej) i według niego robię zakupy
  7. ja i mój chłopak mamy swoje segregatory z najważniejszymi dokumentami: wyniki badań, dyplomy, świadectwa, certyfikaty, dokumenty dotyczące mieszkania, umowy, gwarancje - to jest naprawdę bardzo pożyteczne!
  8. w oddzielnym segregatorze gromadzę znalezione w gazetach przepisy, mam też specjalną książkę kucharską, która ma dużo pustych kartek - tam spisuję sprawdzone przepisy znalezione w internecie
  9. codziennie zapisuję moje wydatki
  10. stworzyłam w komputerze folder z zdjęciami i cytatami motywującymi do odchudzania
  11. regularnie pozbywam się zbędnych papierów, gazet, notatek, ulotek 
  12. ułożyłam tygodniowy plan pielęgnacji urody (który chyba wymaga modyfikacji)

To chyba wszystkie "innowacje" jakie wprowadziłam w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Niektóre rzeczy wydają mi się teraz tak oczywiste, że nie wiem jak wcześniej mogłam żyć nie stosując ich :) Napiszcie, proszę, o swoich metodach organizacji! Chętnie udoskonalę kolejne dziedziny mojego życia! 


niedziela, 2 września 2012

Plan pielęgnacji

Lubię czuć się zadbana, wiadomo! Jak mam czas i ochotę, to chętnie przesiaduję w łazience robiąc sobie domowe SPA. Ale czasami mam taki dzień, lub kilka dni, w których ograniczam się tylko do szybkiego prysznica i umycia zębów. Wówczas czuję się jak stara, zaniedbana kura domowa, której kompletnie nie zależy na wyglądzie. Chcąc uniknąć takich sytuacji, opracowałam sobie plan pielęgnacji. Na każdy dzień przypadają inne czynności, nie jest to męczące i myślę, że pozwoli wyglądać i czuć się dobrze.

A zatem:

poniedziałek

  • użycie nici dentystycznej (prozaiczne jak umycie zębów, ale coraz częściej o tym "zapominam" dlatego znalazło się w planie)
  • zapobieganie pękaniu naczynek na nogach - żel, masaż, odpoczynek
  • depilacja
wtorek
  • pielęgnacja ciała (piling, masaż, masło itp)
środa
  • opalanie (balsam brązujący)
  • picie pokrzywy
  • depilacja
czwartek
  • oleje (włosy, ciało i może twarz)
  • żel z fluorem na ząbki
piątek
  • pielęgnacja twarzy (piling, oczyszczanie, maseczka)
  • nić dentystyczna
sobota
  • pielęgnacja włosów (maska na dłuższy czas, odżywianie końcówek)
  • picie pokrzywy
  • depilacja
niedziela 
  • pielęgnacja dłoni i stóp
  • nić dentystyczna


Oprócz tego są również czynności, które wykonuję codziennie, o których nie zapominam nigdy (dlatego nie ma ich w spisie). Poza podstawowymi zabiegami, należy do nich picie drożdży, wcierka do skóry głowy, masaż szorstką gąbką, kremy do twarzy itp.
 
Powyższy plan zaczęłam stosować wczoraj, mam nadzieję, że sprawdzi się na dłuższą metę. Już widzę, że kilka rzeczy powinnam do niego dodać, ale nie wiem jeszcze w jakie dni, więc póki co niech zostanie tak, jak jest.