Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czas dla siebie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czas dla siebie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 maja 2014

Jak mi idzie wczesne wstawanie?

Ponad miesiąc temu, sfrustrowana z powodu braku czasu, postanowiłam, że będę wstawać codziennie o 6 rano i nadrabiać, co się da.


pinterest.com

Jak to wyglądało w praktyce?
Otóż, przez pierwszy tydzień faktycznie wstawałam dość wcześnie, może nie punktualnie o 6:00, ale o 6:20 byłam już na nogach. Potem początkowy zapał znacznie osłabł i było już kiepsko. Okazało się, że możliwość porannego czytania książki i leniwe śniadanie nie są wystarczającymi powodami aby opuścić moje ukochane łóżeczko – wstawałam o 7:00. Zresztą, wstając o 7:00 i tak mam wystarczająco dużo czasu żeby w spokoju zjeść i napić się kawy, umyć włosy, zrobić makijaż, więc tym bardziej nie chciało mi się podnosić z łóżka o 6:00.
Następnie zaczęłam wstawać o 6:30 – to był swego rodzaju kompromis. I wstawałam o tej godzinie przez kilka ostatnich tygodni, nawet wtedy gdy w Krakowie non-stop lał deszcz i pogoda była wyjątkowo senno-depresyjna.



Od kilku dni za to mamy upały. I właśnie dzięki nim wstaję przed szóstą, przed pierwszym budzikiem. Powód jest banalny – właśnie wcześnie rano słońce świeci mi prosto w twarz gdy leżę w łóżku. Zwyczajnie nie da się wytrzymać.
W związku z tym, myślę że teraz czekają mnie naprawdę efektywne poranki J

Mam zamiar ogarniać mieszkanie, czytać, gotować i robić perfekcyjne makijaże do pracy ;] 

niedziela, 17 listopada 2013

Z tygodnia relaksu zrobię miesiąc relaksu?

Minął  tydzień relaksu i dbania o siebie, który ostatnio zaplanowałam. Jestem bardzo z niego zadowolona, choć nadal nieco przemęczona (to może mieć jednak związek z moim nie najlepszym ostatnio stanem zdrowia). Udało mi się każdego dnia zrobić coś tylko dla siebie, m.in.:

  • codziennie kładłam się spać przed 23.00
  • wylegiwałam się w wannie kilka razy
  • zrobiłam wszystkie zlecone badania medyczne i odwiedziłam 1 lekarza
  • odbyłam 2 długie spacery (pogoda nie pozwoliła na więcej)
  • spotkałam się bardzo dawno niewidzianymi znajomymi (cudowny wieczór, jak za dawnych czasów :))
  • wieczorami czytałam książkę lub oglądałam filmy
  • ograniczyłam do zupełnego minimum korzystanie z komputera po pracy
  • wróciłam do mojego planu żywieniowego
Najwięcej korzyści przyniosło mi chyba ograniczenie czasu spędzanego przed komputerem - nagle moje popołudnia i wieczory zrobiły się wystarczająco długie :) Cieszę się też, że wreszcie wykonałam długo odwlekane badania. 
Nie udawało mi się niestety nie myśleć o pracy w moim czasie wolnym - muszę sobie chyba znaleźć jakieś absorbujące hobby... Coraz częściej łapię się na tym, że moje myśli wędrują wokół obowiązków zawodowych, planowania zadań, układania treści maili, które muszę wysłać. Brzmi to jak początki pracoholizmu (którego po sobie w życiu bym się nie spodziewała) - staram się z tym walczyć i odganiać te natrętne myśli. 

Ponieważ relaks i dbanie o siebie jest takie przyjemne - postanawiam to przedłużyć do końca listopada :D 
A tak naprawdę chodzi o to, że zwyczajnie chcę zwolnić. Żadnych nowych planów, zmian, zadań, nie będę wymagać od siebie absolutnie niczego na co nie miałabym ochoty. Usypiam wewnętrzną perfekcjonistę i wewnętrznego krytyka i cieszę się każdym dniem. Na spokojnie. 

Mam zamiar skupić się tylko na zdrowym odżywianiu, ładnym wyglądzie na co dzień, utrzymywaniu porządku w mieszkaniu, spędzaniu miło czasu z moim narzeczonym. Tyle!

Czyli - jeśli nie chce mi się ćwiczyć - to tego nie robię i nie biczuję się za to! Nie chce mi się spotkać z parą znajomych - nie idę (mamy znajome małżeństwo, które coraz częściej chce wspólnie z nami spędzać czas, lubimy ich, ale czasami mamy dość). Nie mam ochoty powtarzać gramatyki angielskiej - nie powtarzam, zrobię to następnym razem. 

Coraz częściej łapię się na tym, że nie potrafię funkcjonować nie wymagając ciągle od siebie coraz to nowych rzeczy, nie krytykując siebie i nie powtarzając sobie, że mogłabym wszystko zrobić lepiej. Nie cieszę się daną chwilą, dniem, tylko cały czas myślę, że powinnam robić coś pożytecznego w tym czasie, planuję kolejne zadania itd. Muszę porządnie sobie to przemyśleć, bo to jednak nie jest normalne. Działając w ten sposób będę wiecznie z siebie niezadowolona! 



czwartek, 7 listopada 2013

Tydzień relaksu i dbania o siebie

Pisałam ostatnio o tym, że czas mi przecieka przez palce, dni mijają w zastraszającym tempie, a ja czuję się jak robot, który tylko pracuje, je i śpi. Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że jestem też zestresowana. Moja praca śni mi się często, od poniedziałku odliczam dni do weekendu, nie dlatego, że ktoś na mnie krzyczy czy za dużo wymaga. Mam po prostu bardzo odpowiedzialne stanowisko, a moje kompetencje są nadal nie wystarczające. Stresuję też moimi kłopotami ze zdrowiem... do tego stopnia, że już drugi tydzień odkładam zrobienie kolejnych badań bo boję się wyniku. 




Postanowiłam w związku z powyższym przez najbliższy tydzień zająć się tylko i wyłącznie sobą. Wszystko, co mnie dotyczy tylko pośrednio - olewam:

1) Nie myślę o pracy w moim czasie wolnym (nie planuję zadań na kolejny dzień wieczorem, nie myślę o moich współpracownikach, klientach)
2) Więcej obowiązków domowych przekazuję mojemu narzeczonemu, jeśli on nie znajdzie na nie czasu (lub ochoty) to olewam je po prostu
3) Nie angażuję się w rozkręcanie biznesu moich przyjaciół
4) Nie zastanawiam się nad kolejnymi lekcjami rosyjskiego (i tak mam już przygotowane je na zapas)
5) Nie oglądam filmów z moim narzeczonym jeśli naprawdę nie mam na to ochoty 


Na czym zamierzam się w tym czasie skupić:

1) Będę świadomie spędzać mój czas wolny
2) Zrobię wszystkie zaległe badania
3) Skupię się na zdrowym odżywianiu
4) Będę się relaksować w wannie kiedy tylko będę mieć na to ochotę 
5) Będę czytać książki i babskie czasopisma
6) Postaram się wyglądać ładnie każdego dnia
7) Ograniczę do minimum czas spędzany przed kompem 
8) Będę się uczyć angielskiego dla przyjemności, bez narzucania sobie tempa 
9) Umówię się z koleżanką na kawę




Może to jesień tak na mnie fatalnie działa, ale naprawdę potrzebuję nowych sił i bardzo potrzebuję sobie na nowo zorganizować wolny czas (którego jest naprawdę niewiele). Nawet jeśli nie mam ochoty na jakieś super ambitne wyzwania to nie muszę przecież slęczeć bez celu przed kompem, mogę poleżeć sobie w wannie ;] 

Muszę też pamiętać, że nie wszystko musi być perfekcyjne i dopięte na ostatni guzik, mogę wyluzować w wielu sprawach, którymi się teraz przejmuję. 

Zamieszczam trochę wizualizacji mojego tygodnia relaksu :) (wszystkie zdjęcia pochodzą z pinterest.com) 





wtorek, 7 maja 2013

Cotygodniowe domowe SPA

Temat dbania o siebie (i zaniedbania) ciągnie się za mną od dłuższego czasu. Kiedyś, gdy miałam mniej obowiązków, mieszkałam w akademiku wśród dbających o siebie koleżanek, przywiązywałam o wiele większą wagę do mojego wyglądu zewnętrznego i pielęgnacji. Jakiś czas temu jakoś się w tym wszystkim pogubiłam. Szkoła, praca, facet, komputer, sprzątanie... zapomniałam w tym wszystkim o dbaniu o siebie. 

No i nie jest mi z tym dobrze. Staram się powrócić do moich dawnych nawyków, ale różnie mi to wychodzi na co dzień. Ostatnio zorganizowałam sobie Tydzień Piękności i to był strzał w dziesiątkę! A teraz znów powróciłam do codzienności i dbam o siebie w minimalnym zakresie. Miałam też swego czasu też plan pielęgnacji na każdy dzień tygodnia. Ogólnie uważam, że jest to dobre rozwiązanie, ale ja - jak to ja - wściekałam się na siebie ogromnie gdy zawalałam ten plan choć jednego dnia (cholerny perfekcjonizm!). 

Ale teraz mam nowy pomysł :) Na co dzień będę zajmować się sobą bez żadnego planu, jak będę mieć czas i ochotę to np. nałożę maseczkę na twarz, a jak mi się nie będzie chciało, to dam sobie spokój bez wyrzutów sumienia. Za to raz w tygodniu będę urządzać sobie DOMOWE SPA. 

Jedno takie SPA mam już za sobą :) Było naprawdę relaksujące, aż się nie spodziewałam! Cynamonowa świeczka w łazience, Adele w głośnikach, wanna pełna piany (z kilkoma kroplami olejki lawendowego), piwo imbirowe - relaks. A do tego ciężka orka :P - pilling, depilacja, pedicure, maska na włosy, maseczka na twarz, potem masaż i masło do ciała. I poszłam potem spać taka piękna :)